Bałtyk Koszalin zremisował z Mechanikiem Bobolice 4:4, ratując punkt w ostatniej akcji meczu – bramka na wagę remisu padła w 5. minucie doliczonego czasu. Choć po pierwszej połowie Bałtyk prowadził 2:1, końcowy wynik i styl gry w drugiej części spotkania pozostawiły duży niedosyt. Prezes Dariusz Płaczkiewicz jasno podsumował problemy zespołu, zwracając uwagę na proste błędy i słabą postawę po przerwie.
Dariusz Płaczkiewicz: Bardzo trudno ocenić tamten mecz, bo nie spodziewaliśmy się utraty dwóch punktów. Zespół, który ma trzecioligowe ambicje, prowadzi 3:1, strzela bramkę na 1:0 w drugiej minucie i wydaje się, że ma spotkanie pod kontrolą. Tymczasem tracimy bardzo proste gole. Zespół z Bobolic tylko przez przypadek nie wygrał tego meczu. Mogę pogratulować drużynie gości otwartej gry – nie przestraszyli się nas, od początku przyjechali grać w piłkę, dlatego zdobyli cztery bramki. To bardzo źle świadczy o naszej grze obronnej.
Nie takiego wyniku się spodziewaliśmy i nie takiej sytuacji oczekiwaliśmy przed ostatnim meczem w Policach. Gratuluję drużynie z Bobolic odwagi i gry do przodu. Niestety u nas po raz kolejny druga połowa była bardzo słaba. To trzeci mecz z rzędu i chcielibyśmy przeprosić kibiców, że tak się stało. Ale nie poddajemy się – gramy dalej, walczymy o trzy punkty w Policach i zobaczymy, co to da na koniec tej rundy. Trzeci raz z rzędu zdarza się, że w drugiej połowie wyglądamy dużo gorzej. W poprzednich spotkaniach mierzyliśmy się jednak z zespołami z czołówki tabeli. Dzisiaj, na tle Mechanika, znów po przerwie byliśmy drużyną słabszą. W składzie nastąpiło kilka zmian – trener zdecydował się postawić na zawodników, którzy ostatnio grali mniej. Ciężko powiedzieć, z czego to wynika. Na pewno przeanalizujemy sytuację i wyciągniemy wnioski.

