Awans Bałtyku Koszalin do III ligi nie był dziełem przypadku. W rozmowie na antenie Polskiego Radia Koszalin prezes klubu Dariusz Płaczkiewicz podsumował zakończony sezon, opowiedział o kulisach najważniejszych decyzji ostatnich miesięcy oraz przedstawił plany związane z występami zespołu na wyższym szczeblu rozgrywkowym.
Dwuletni plan zakończony sukcesem
Jak podkreślił prezes Bałtyku, walka o awans była elementem strategii przygotowanej już dwa lata temu.
– Wiedzieliśmy, że w sezonie 2024/2025 zdecydowanym faworytem do awansu będzie Kluczevia Stargard. Powstał tam bardzo mocny projekt sportowy. Dlatego poprzedni sezon potraktowaliśmy jako etap przygotowań do walki o III ligę rok później – powiedział Dariusz Płaczkiewicz.
W klubie zakładano, że po odejściu Kluczevii oraz przy braku spadkowiczów z III ligi szanse na wywalczenie mistrzostwa będą znacznie większe. Podobne ambicje miały jednak również inne zespoły, między innymi Dąb Dębno, Biali Sądów czy Iskierka Szczecin. W efekcie rywalizacja o awans była niezwykle wyrównana.
Ryzykowna decyzja, która odmieniła sezon
Jesienna część rozgrywek nie przebiegała zgodnie z oczekiwaniami władz klubu. W efekcie zimą podjęto jedną z najważniejszych decyzji ostatnich lat – zmianę sztabu szkoleniowego.
Nowym pierwszym trenerem został Karol Jabłoński, który miał wówczas zaledwie 26 lat i nadal pozostawał czynnym zawodnikiem.
– Od kilku lat próbowałem sprowadzić Karola do Bałtyku jako piłkarza. Uważam, że to jeden z najlepszych zawodników tej ligi. Kiedy pojawiła się możliwość połączenia funkcji zawodnika i trenera, zdecydował się podjąć wyzwanie – wspomina prezes.
Decyzja wzbudziła wiele kontrowersji zarówno w środowisku piłkarskim, jak i wewnątrz klubu.
– Nie była to decyzja jednogłośna. Sam przekonywałem członków zarządu, żeby zaufać temu projektowi. Po słabszych wynikach pojawiały się głosy, że był to zły wybór – przyznał.
Nowe podejście do pracy
Zmiana sztabu oznaczała również zmianę filozofii funkcjonowania pierwszego zespołu. Do codziennej pracy wprowadzono szczegółowe analizy przeciwników, odprawy taktyczne i regularne spotkania szkoleniowe.
Piłkarze musieli poświęcać znacznie więcej czasu niż wcześniej, poznając nowe założenia taktyczne oraz analizując własną grę i grę rywali.
Proces wdrażania zmian utrudniła jednak zima. Odwołane sparingi i trudne warunki treningowe sprawiły, że drużyna potrzebowała czasu na adaptację do nowych wymagań.
Efektem były dwie porażki w trzech pierwszych meczach rundy wiosennej.
Kryzys po Wałczu
Najtrudniejszym momentem sezonu była wyjazdowa porażka z Wałeckim Orłem.
Bałtyk przegrał spotkanie 0:1, nie wykorzystując dwóch rzutów karnych. Jak podkreśla prezes, nie sam wynik był jednak największym problemem.
– Najbardziej niepokojące było to, że po przerwie nie potrafiliśmy stworzyć praktycznie żadnej stuprocentowej sytuacji bramkowej. To był moment największego zwątpienia – wspomina.

Po meczu odbyła się bardzo poważna rozmowa zarządu z drużyną. Spotkanie miało miejsce przed kolejnym ligowym starciem z Dębem Dębno.
– Powiedzieliśmy sobie wtedy jasno, że mecz z Dębem jest ostatnią szansą, by pokazać, że ten projekt ma sens – mówi prezes.
Odpowiedź zespołu była natychmiastowa. Bałtyk wygrał z Dębem aż 4:0 i rozpoczął serię spotkań, która ostatecznie doprowadziła do mistrzostwa.


Zespół uwierzył w swoją siłę
W ostatnich dwunastu spotkaniach sezonu Bałtyk odniósł dziesięć zwycięstw i zanotował dwa remisy. Zdaniem prezesa oba podziały punktów miały pechowy charakter, a zespół z każdym tygodniem prezentował coraz wyższy poziom sportowy.
Kluczową rolę odegrał również nowy sztab szkoleniowy, który stworzył bardzo dobrą atmosferę w szatni i potrafił zarazić zawodników wiarą w sukces.
Efektem były także transfery zawodników, którzy sami zgłaszali chęć dołączenia do projektu budowanego przez Bałtyk. Wśród nich znaleźli się między innymi Sebastian Ginter oraz Oskar Pogorzelec.

Czas na III ligę
Po awansie klub rozpoczyna przygotowania do gry na wyższym poziomie rozgrywkowym.
Prezes przyznaje, że obecnie trudno jeszcze dokładnie ocenić potencjał zespołu na tle trzecioligowych rywali. Latem Bałtyk rozegra jednak serię wartościowych sparingów, w tym między innymi z Flotą Świnoujście.
– Te mecze pokażą nam, w którym miejscu jesteśmy i czego jeszcze potrzebujemy – mówi Płaczkiewicz.
Będą wzmocnienia, ale bez rewolucji
Władze klubu planują pozyskanie trzech lub czterech nowych zawodników. Trwają już rozmowy dotyczące konkretnych pozycji wymagających wzmocnienia.
Jednocześnie klub chce zachować trzon drużyny, która wywalczyła awans.
– Stworzyliśmy bardzo dobry zespół i zamierzamy mu zaufać. Wielu ludzi związanych z piłką uważa, że ten zespół może jeszcze lepiej wyglądać w III lidze niż w IV lidze, gdzie częściej będzie miał możliwość grania bardziej otwartego futbolu – podkreśla prezes.
Bałtyk nie zamyka się również na powroty zawodników związanych z klubem i Koszalinem. Jak przyznaje Dariusz Płaczkiewicz, kilku takich piłkarzy już wyraziło chęć ponownego reprezentowania niebiesko-białych barw.
Cel na sezon 2025/2026
Choć awans jest ogromnym sukcesem, w klubie nikt nie zamierza popadać w hurraoptymizm.
Najważniejszym celem Bałtyku Koszalin w pierwszym sezonie po powrocie do III ligi będzie utrzymanie się na czwartym poziomie rozgrywkowym i zbudowanie stabilnej pozycji w nowej rzeczywistości sportowej.
– Trzon zespołu zostanie. Jeśli dołączą do niego odpowiedni zawodnicy, będziemy mieli realne szanse na osiągnięcie celu, którym jest utrzymanie w III lidze – podsumował prezes Bałtyku Koszalin.